iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Jeżeli w święta udało Ci się nie przytyć, nie zmarnuj swoich starań, w czasie szaleństw sylwestrowych. Jak to zrobić?
 
  • Przede wszystkim dużo tańcz!
Nie spędzaj sylwestra przed telewizorem! Impreza lub bal to okazja do przetańczenia całej nocy, a niezależnie od tego, jaki rodzaj tańca wybierzesz, będzie on wspomagał pracę nad szczupłą sylwetką. Podczas godziny dyskotekowego tańca możesz spalić nawet 300 kcal.
  • Ogranicz sylwestrowe trunki!
Sylwester jest czasem, w którym mało kto rezygnuje z picia alkoholu. Sięgając jednak po kieliszek zwróć uwagę na to, co pijesz. Często zapominamy o tym, że alkohol to też kalorie. 1 gram alkoholu to 7 kcal! (dla porównania 1 gram węglowodanów czy białka to 4 kcal). Dlatego też im mocniejszy napój tym wyższa jest jego wartość energetyczna.
 
Jeden kieliszek wódki to około 110 kalorii. A najczęściej na jednym się nie kończy. Postaraj się wybierać alkohole niskoprocentowe. Dobrym pomysłem jest sięgnięcie po kieliszek czerwonego wina lub szklankę piwa (najlepiej niepasteryzowanego).
 
Jeżeli natomiast nie możesz powstrzymać się od sylwestrowych drinków, wybieraj mniej kaloryczne dodatki do ich sporządzania, np. świeże soki, zamiast słodzonych, czy Coca Colę light zamiast zwykłej. Paroma łykami słodkiego szampana przywitaj Nowy Rok, nie musisz pić całej butelki.
  • Dużo pij... ale wody!
W czasie zabawy sylwestrowej nie zapominaj o odpowiedniej ilości płynów. Podczas intensywnego, wielogodzinnego tańca powinnyśmy często pić. Szczególnie polecam wodę niegazowaną z dodatkiem soku z limonki lub cytryny – lekko schłodzona doskonale gasi pragnienie.
 
Zwróć uwagę na sylwestrowe przekąski! Jeżeli zgłodniejesz, zamiast goszczących na prawie wszystkich imprezach, chipsów, paluszków, krakersów wybierz chrupiące świeże warzywa z dodatkiem np. lekkich, jogurtowych dipów. Poza tym, zasady są podobne jak przy celebrowaniu świąt, pozwól sobie na oryginalne przysmaki, ale w ograniczonych ilościach! Wzmocnij się co jakiś czas małą przekąską, ale uważaj żeby sukienka czy spodnie po pewnym czasie nie zaczęły, za bardzo cisnąć.
 
Przed zabawą sylwestrową przeanalizuj kaloryczność alkoholi....
 
  • kieliszek wina białego wytrawnego – 100 kcal
  • kieliszek wina białego słodkiego – 140 kcal
  • kieliszek wina półwytrawnego – 120 kcal
  • kieliszek wina czerwonego – 100 kcal
  • kieliszek szampana – 115 kcal
  • kieliszek wódki (50ml) – 110 kcal
  • butelka piwa (0,5 l) – 250 kcal
  • kieliszek koniaku (40 ml) – 110 kcal
  • likier kawowy (20ml) - 85 kcal
  • kieliszek ajerkoniaku (40ml) – 130 kcal


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2010-12-30 11:13
Ogólne Komentarze (0)

Święta Bożego Narodzenia są tylko raz w roku. Nie chodzi więc o to, by pozbawiać się radości skosztowania oryginalnych, niecodziennych potraw. W okresie świątecznym nastawmy się raczej na „nie przytycie” niż odchudzanie. W tym czasie wystarczy po prostu jeść „z głową”, a wskazówka wagi w nowym roku nie pokaże dodatkowych kilogramów. Jak to zrobić?
 
§ Siadając do świątecznego stołu najlepiej nałożyć sobie na talerz od razu wszystko, co planujemy zjeść, będziemy mieć wtedy większą kontrolę nad ilością spożytego pokarmu. Nałóżmy sobie po trochę ulubionych, świątecznych smakołyków i rozkoszujmy się ich smakiem.
  • Najlepiej wybierać te potrawy, które mają najmniej tłuszczu i kalorii. Czasem to wcale nie takie trudne, zwłaszcza, jeśli na stole jest duża różnorodność jedzenia.
Zacznijmy od dań najmniej kalorycznych – barszczu, warzyw, kapusty z grzybami, chudych ryb – tych potraw możemy nałożyć sobie trochę więcej, ale oczywiście „z głową”. Pamiętajmy, że zwykle bardziej kaloryczne są potrawy smażone, w panierce, z sosami, niż te gotowane, duszone czy przygotowane na bazie warzyw. Dopiero po jakimś czasie spróbujmy bardziej kalorycznych – pierogów, smażonej ryby, kutii, ciast… Zrezygnujmy ze zbędnych dodatków np. chleba, ziemniaków - nie należą do oryginalnych świątecznych produktów, a zawsze nie jedząc ich zaoszczędzimy sporo kalorii.
  • Nie śpieszmy się – najlepiej jeść powoli, delektować się smakiem każdego kęsa. Wolne spożywanie pokarmów, powoduje, że jemy mniej i szybciej czujemy się syci.
Jeśli jest taka możliwość dobrze jest nakładać potrawy na mały talerz. Jedzenia wydaje się wtedy więcej i jemy mniejsze porcje.
  • Pijmy dużo! Dobrym rozwiązaniem są wszelkiego rodzaju herbatki – zielona, czerwona, owocowe. Przed jedzeniem dobrze jest wypić 1-2 szklanki przegotowanej wody np. z odrobiną soku z cytryny, która wypełni żołądek i pozwoli zjeść mniej, a jednocześnie odczuwać sytość.
  • Postarajmy się skończyć jedzenie nie później niż na 2 - 3 godziny przed pójściem spać inaczej może nas czekać ciężka noc.
 
Oszczędzić trochę na kaloriach możemy poprzez drobne modyfikacje w składzie typowych świątecznych potraw. Np. do barszczu nie nakładajmy za dużo uszek (jedzmy barszcz z uszkami, a nie uszka z barszczem), do zup (np. grzybowej) nie dodawajmy śmietany. Zjemy nawet do 200 kcal mniej, jeżeli tradycyjną wysmażoną w panierce rybę zastąpimy pieczoną lub gotowaną na parze. Ponad 100 kcal mniej będzie miała porcja śledzika z dodatkiem tylko cebulki zamiast majonezu. Tak samo w przypadku, gdy zamiast majonezu do sałatki jarzynowej dodamy jogurtu. Jeżeli pieczemy kurczaka lub indyka kończenie zdejmijmy z niego skórkę, unikajmy też tłustego drobiu, porcja pieczonej kaczki ma aż 480 kcal!
 
Jeżeli chodzi o ciastanajlepiej wybrać drożdżowe lub sernik, w ostateczności mały kawałek makowca lub keksu. Zrezygnujmy zdecydowanie z tortów i ciast zawierających krem. Zamiast ciasta na deser możemy zjeść pełen błonnika kompot z suszu (z małą ilością cukru).
 
Szykując świąteczny stół postarajmy się by znalazło się na nim jak najwięcej warzyw. Możemy podać na półmiskach kawałki ogórka, papryki, rzodkiewek, a obok w miseczce sosy przygotowane na bazie jogurtu naturalnego np. z czosnkiem lub ziołami. Przygotujmy również sałatki z warzyw z małym dodatkiem oliwy lub oleju. Na takie przekąski będziemy mogli sobie pozwolić w nieograniczonych ilościach.
 
Szczególną uwagę warto poświęcić alkoholowi, który często pojawia się w czasie uroczystości świątecznych. Piwo, wino, wódka – każdy z trunków wnosi dużą ilość kalorii – tym więcej im mocniejszy jest trunek. Kieliszek wina to 100-140 kcal, butelka piwa ma ich 250, a kieliszek wódki 110, jeszcze więcej kalorii mają słodkie likiery.
 
By nie przytyć nie wydłużajmy czasu biesiadowania. Święta trwają 3 dni, a świąteczne jedzenie czasami spożywamy jeszcze długo po nich i przez to tyjemy.
 
Po świętach najlepiej zabrać się do kształtowania dobrych nawyków żywieniowych i z takimi wejść w nowy rok J
 
Wszystkim czytelnikom iwomen życzę radosnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, a na Nowy Rok samych sukcesów i zadowolenia z siebie!
M. Krukowska


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2010-12-23 09:41
Ogólne jedzenie, święta, kalorie, Ryby, Wigilia Komentarze (0)

 

Odżywki to przede wszystkim białka, zdrowe tłuszcze i węglowodany. Te dostępne w sklepach są z reguły kompozycjami tych składników zestawionymi odpowiednio do aktualnych potrzeb wspomagania. Trenerzy przy odchudzaniu najczęściej zalecają po wysiłku fizycznym wypicie koktajlu białkowego. Czy jest to jednak potrzebne?
 
Środki zawierające proteiny, czyli białka bazują najczęściej na koncentracie serwatki. Kupić je można jako proszek do sporządzania koktajlu, ewentualnie w postaci gotowych drinków. Koktajle proteinowe to źródło białek niezbędnych zarówno dla przyrostu masy mięśniowej, jak i dla zapobiegnięcia jej utraty w trakcie trwania diety redukcyjnej.
 
Osobiście, jestem sceptyczna w stosunku do wszelkich odżywek czy suplementów. To najczęściej pójście na „łatwiznę”. Prościej połknąć kapsułkę, wypić koktajl niż przyrządzić sobie pełnowartościowy posiłek, jeść regularnie odpowiednie produkty. Zazwyczaj ilość składników zawartych w koktajlach można spokojnie zaspokoić poprzez dobrze zbilansowany posiłek. Nasz organizm ma możliwość przyswojenia jednorazowo około 30g białka, czyli mniej więcej tyle, ile zawiera jedna pierś z kurczaka lub miarka odżywki białkowej.
 
Białko jest potrzebne w diecie odchudzającej, bo składnik ten wpływa na procesy metaboliczne, ale spokojnie można zapewnić odpowiednią jego ilość z produktów spożywczych. I tak dla organizmu jest zdrowiej. Pijąc koktajle możemy przedawkować białko, a jego nadmiar obciąża nerki i wątrobę.
 
By wspomagać proces spalania tkanki tłuszczowej często zalecana jest też L-karnityna. Karnityna to aminokwas, który transportuje cząsteczki tłuszczu bezpośrednio do tych części komórki, w których odbywa się ich spalanie. Zwiększa więc on wykorzystywanie tłuszczu w komórkach i przyspiesza jego metabolizm, co może powodować przyspieszenie procesu redukcji tkanki tłuszczowej. Około 50% tej substancji jest wytwarzane w organizmie z metioniny i lizyny. Pozostałą część dziennego zapotrzebowania na ten aminokwas możemy uzupełnić dietą, spożywając produkty, takie jak mięso czy przetwory mleczne.
 
L-karnitynę uważa się za rewelacyjny środek na odchudzanie. Myślę, jednak, że jest trochę przereklamowana. Ciężko jednoznacznie stwierdzić czy działa. Jej skuteczność wiąże się z ruchem. Rodzi się pytanie czy sama aktywność fizyczna połączona z dietą nie wystarczą, aby osiągnąć ten sam efekt?

 


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2010-12-16 09:09
Ogólne dieta, odchudzanie, zdrowie, odzywki Komentarze (2)

Peter D’Adamo w swojej książce pt.: „Jedz zgodnie ze swoją grupą krwi” przedstawia fundamentalną zależność między poszczególnymi grupami krwi (0, A, B, AB), a wyborem diety i stylu życia. Czy to właśnie jest kluczem do naszego zdrowia i szczupłej sylwetki?
 
D’Adamo uważa, że grupa krwi identyfikuje człowieka podobnie jak DNA, wpływa na jego tożsamość, o wiele bardziej niż kultura, rasa, terytorium zamieszkania, powinna być więc główną wskazówką do programowania diety i stylu życia każdego.
 
Kluczem do zrozumienia znaczenia grupy krwi jest historia ewolucji człowieka. Poszczególne grupy krwi kształtowały się wraz z kolejnymi etapami rozwoju ludzkości i przystosowania do nowych rodzajów żywności. Ludzie z grupą krwi 0 to myśliwi, podstawą ich jadłospisu powinno być więc mięso, z niego najlepiej przyswajają i wchłaniają składniki.
 
Z kolei zasada diety dla grupy krwi A jest odmienna: żadnego mięsa i nabiału, jedynie produkty roślinne, bo to dieta „rolników”.Menu osób z grupą krwi B jest najbardziej urozmaicone i dopuszcza największą dowolność w doborze produktów. Pomimo, że tutaj również szereg produktów zostało sklasyfikowanych jako niekorzystne, to jednak nie podlega wykluczeniu cała grupa, tak jak to ma miejsce w przypadku zaleceń dla grup A i 0.
 
Dla grupy krwi AB ciężko jest dokonać konkretnego podziału produktów żywnościowych na wskazane i zabronione.
Podstawą tworzenia planu dietetycznego dla każdej grupy jest podział żywności na bardzo zdrową (wysoce wskazaną), neutralną (obojętną) i taką, której trzeba unikać (działa jak trucizna). Produkty z pierwszej i drugiej grupy można jeść bez ograniczeń. Dodatkowo, każdej z grup krwi przypisano listę produktów, które powodują ubytek kilogramów lub tycie.
 
Jak działa dieta?
 
Dieta zgodna z grupą krwi odchudza. Jest to wynik ograniczenia energetyczności jadłospisu związanego z eliminacją dużych grup produktów. Im większe ograniczenia i dłuższa lista produktów zakazanych tym jemy mniej. Niestety powoduje to też często, że w diecie brakuje wielu składników odżywczych, co wiąże się z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi, np. anemią czy odwapnieniem kości.
 
Dla mało wytrwałych, po przerwaniu diety – efekt jojo bardzo prawdopodobny.
 
Dodatkowo dieta jest niepraktyczna w stosowaniu. Zniechęca liczna lista zakazów i nakazów. Jest też ciężka do zastosowania np. w rodzinie, gdzie mogą występować odmienne grupy krwi, w związku z czym potrzebne było różne menu dla różnych jej członków.
 
Czytając książkę D’Adamo i poznając jego koncepcję, wydaje się, że brzmi ona bardzo przekonywująco, zaznaczyć jednak trzeba, że teorie w niej zawarte nie mają żadnego uzasadnienia naukowego. To chyba największy minus diety, której nie polecam...


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2010-12-09 08:53
Ogólne dieta, zdrowie, grupa krwi Komentarze (0)

 

Powstała podobno w jednym z kopenhaskich szpitali, stąd jej nazwa. Tak naprawdę jednak, nikt do jej autorstwa nie chce się przyznać. To ponoć cudowny środek dla wszystkich, którzy liczą na szybkie efekty w odchudzaniu bez długotrwałych ograniczeń. Cud czy kolejna ściema..?
 
Na czym polega?
 
Schemat diety kopenhaskiej w rękach miał zapewne każdy, kto podejmował kiedyś próby odchudzania. Tylko dokładne trzymanie się diety gwarantuje pożądane skutki. Spożywanie czegokolwiek nieuwzględnionego w jej planie oznacza przerwanie i zakończenie diety. Kolejna próba może odbyć się po 3 miesiącach. Jeśli zaś uda nam się z sukcesem przebrnąć przez dietę, nie wolno jej powtarzać przez okres co najmniej dwóch lat.
Plan żywieniowy składa się jedynie z trzech posiłków dziennie; śniadania, obiadu i kolacji, spożywanych o odpowiednich porach; 9.00, 12.00-14.00 i 18.00. Dieta jest restrykcyjna i monotonna, a jej podstawowymi składnikami chude mięso, jaja, niewielka ilość warzyw i owoców oraz kawa - kofeina w niej zawarta ma spełniać rolę “spalacza tłuszczu”. Podczas stosowania programu należy wyeliminować z posiłków sól i przyprawy ją zawierające.
 
Można za to używać świeżych i suszonych ziół. Ważnym zaleceniem jest picie co najmniej 2 litrów wody mineralnej dziennie. Od czasu do czasu można ją zastąpić zieloną herbatą. Każdego ranka należy pić kawę z dodatkiem jednej łyżeczki/kostki cukru, która ma pobudzić organizm do działania.
 
Dieta w założeniu ma powodować trwały ubytek masy ciała i zgodnie z opinią jej twórców znacząco poprawiać przemianę materii. Można by zatem wywnioskować, że trzynastodniówka jest niemalże cudownym środkiem dla wszystkich, którzy liczą na szybkie efekty bez długotrwałych ograniczeń. Problem jednak w tym, że żadna z tych informacji nie została potwierdzona naukowo.
 
Czy warto?
 
Dieta kopenhaska jest bardzo restrykcyjna - jej średnia wartość energetyczna wynosi jedynie ok. 600 kcal dziennie. Taka ilość pokrywa jedynie, w około połowie podstawowe zapotrzebowanie energetyczne organizmu. Jadłospis charakteryzuje się bardzo niską zawartością węglowodanów - średnio około 30g na dzień. Nawet w bardzo rygorystycznej diecie nie powinnyśmy spożywać mniej niż 100g węglowodanów dziennie, ze względu na ryzyko zakwaszenia organizmu.
Bardzo mała energetyczność diety i dominacja produktów białkowych nad tłuszczem i węglowodanami powoduje, że tempo redukcji masy ciała jest szybkie. Z założenia, dieta ma doprowadzić do utraty 7-20 kg w ciągu trzynastu dni. Brzmi zachęcająco… Jednak zbyt mała ilość przyjmowanych kalorii i za długie przerwy między posiłkami, powodują, że organizm przestawia się na bardzo oszczędne wydatkowanie energii, co prowadzi do spowolnienia metabolizmu. U większości osób po zakończeniu diety pojawia się efekt jo-jo, utracone kilogramy wracają, czasami nawet z nadwyżką. Efektowi jojo możemy zapobiec stosując po diecie dobre nawyki żywieniowe, dieta jednak ich nie uczy…
 
Dodatkowo kopenhaska ma bardzo negatywny wpływ na ogólny stan organizmu i może powodować wiele zaburzeń w jego funkcjonowaniu.
Niepełnowartościowy sposób odżywiania, grozi niedoborami ważnych składników odżywczych (m.in. magnezu, witaminy B1, niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych). Podczas stosowania diety możemy czuć się osłabieni, mieć zawroty i bóle głowy, problemy z koncentracją, krwawienia z nosa, a nawet omdlenia. Inne zaburzenia to zaparcia, zły stan skóry i paznokci, odwodnienie, zakwaszenie organizmu.
 
Kopenhaska stanowczo ma o wiele więcej minusów, odpowiadając więc na pytanie zawarte w temacie – naprawdę NIE WARTO!

 


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2010-12-02 09:40
Ogólne dieta, zdrowie, kopenhaska Komentarze (5)